Każdy z Was to zna. Jest plan, ale brakuje motywacji, żeby go zrealizować. Albo pojawia się milion wymówek. Albo po prostu się nie chce. Zupełnie jakby ktoś odciął zasilanie.
Ja też to znam. Np. w zeszłym tygodniu, kiedy panowały kilkunastostopniowe mrozy - budzę
się a na termometrze -16. Myślę sobie: „Nic z tego. Dziś nie
biegam”. Ostatecznie jednak pobiegłam. I dobrze, bo później
miałam dobry argument, kiedy kolega z pracy, wychodząc do domu
powiedział sakramentalne:
- Ale mi się nie
chce dziś iść na trening...
- Daj spokój –
powiedziałam mu. – Mi też się rano nie chciało, a poszłam.
- Bo ty jesteś
dzielna i w ogóle...
Nie jestem pewna,
czy to kwestia dzielności. Raczej stawiałabym na „w ogóle”.
Cokolwiek ono w tym przypadku oznaczało ;)
A tak całkiem
serio. Nie ma nic złego w tym, że czasem każdy z nas myśli „Gdyby
mi się chciało tak, jak mi się nie chce...” Serio! Osoba, która
ciągle byłaby pełna energii, entuzjazmu i gotowa podjąć każde
wyzwanie, musiałaby być cyborgiem – fizycznie i mentalnie. Ale
to, że nam się nie chce, nie znaczy, że możemy sobie odpuszczać
zawsze, kiedy najdzie nas totalny leń.
Ze swoim wewnętrznym
leniem trzeba walczyć. Inaczej rozbestwi się skubaniec i wejdzie
nam na głowę, a wtedy całą naszą dotychczasową pracę nad sobą
szlag jasny trafi. Prawda jest jednak taka, że nie mam żadnego
cudownego, uniwersalnego przepisu na to, żeby jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki znaleźć motywację, kiedy jej brakuje
(przepraszam, jeśli Was rozczarowałam). Mam za to kilka sposobów
na zwalczenie mojego lenia. Możecie je wypróbować lub wymyślić
własne – grunt, żeby działały.
Podstawowa sprawa to
uciszenie głosu, który z uporem maniaka powtarza, żebyście sobie
odpuścili (i nie mówię tylko o treningu, ale o każdym działaniu,
z którego chcecie zrezygnować bo Wam się zwyczajnie nie chce). Jeśli
przemawiają do Was racjonalne argumenty, pomyślcie tak:
Robię to dla
siebie, własnej przyjemności i satysfakcji. A skoro tak – kiedy
sobie odpuszczę, wybiorę wymówki zamiast zawalczyć i pokazać
charakter, jedyną osobą, która na tym straci będę ja. I to
podwójnie. Opuszczę trening, a do tego będę się czuć fatalnie,
bo okazałem się słaby.
Zawsze możecie też
znaleźć jakąś dobrą duszyczkę, która w chwilach kryzysu będzie
Was stawiać do pionu, popychać we właściwą stronę i namawiać,
żebyście przestali szukać wymówek. Może to być partner
treningowy, który będzie ćwiczył z Wami i który nie będzie
przyjmował do wiadomości tekstów w stylu: „Ja dziś odpuszczam,
potrenuj sam”, ale nie musi. Może to być osoba, która
będzie tylko mentalnym motywatorem, kibicem, trenerem stojącym w
Waszym narożniku, krzyczącym „Weź się w garść!” zawsze,
kiedy brak motywacji położy Was na deski.
U mnie dobrze
sprawdza się też hasło motywacyjne. Znajdźcie sobie takie, które do
Was przemówi. Albo nawet kilka, bo kto Wam zabroni! Mnie np. bardzo
motywuje hasło w wlepki, którą dostałam jakiś czas temu: „Bądź
silniejszy niż twoja najsilniejsza wymówka”.
Czasem pomaga też
mała rozmowa z samą sobą. Tamtego ranka, kiedy na dworze szalał mróz, a ja nie miałam najmniejszej ochoty na wcześniej zaplanowany trening, wyglądało to tak:
- Nic z tego. Nie
biegam.
- Ale zawalę plan
treningowy...
- Nie pierwszy raz i
nie ostatni. Co za różnica?
- No różnica. W
końcu miałam być „najlepszą wersją siebie”...
- Ale jest zimno...
- No to założę
podwójne getry i podwójną bluzę. Nie ma złej pogody. Jest tylko
zły strój. Poza tym nie będę biec maratonu na biegunie polarnym,
tylko kilka kilometrów przez park.
- Ale w domu jest
tak ciepło... Może jednak zostanę i poczytam...
- Dość marudzenia!
Przebieram się!
- Ale mi się nie
chce... (tu byłam już mniej więcej na etapie drugich getrów)
- No dobra, ubrałam
się. Najgorsze mam z głowy... Ufff...
Właśnie to jest
najtrudniejsze. Wziąć się w garść i przebrać, a jeśli
chodzicie na siłownię, basen czy gdziekolwiek indziej – zmusić
się do spakowania torby. Wiadomo, najtrudniej jest zrobić pierwszy
krok. Kiedy – mimo totalnej niechęci do robienia czegokolwiek i
tuzina wymówek – już go zrobicie, dalej pójdzie gładko. A kiedy
już skończycie, będziecie czuć mega satysfakcję, że nie
daliście się brakowi motywacji, gwarantuję! :D
NatS


Komentarze
Prześlij komentarz